Kupno lustrzanki: którego producenta wybrać?

Canon, Nikon, Pentax, Sony… Można dostać zawrotu głowy. Jak sobie z tym poradzić?

Każdy z producentów lustrzanek tworzy swój tzw. system, na który składają się aparaty i obiektywy, a także mnogość różnych akcesoriów, które pasują do sprzętu tylko jednej marki. Wybór korpusu jednej firmy determinuje zatem na lata również nasze przyszłe zakupy – zmiana oznacza wymianę praktycznie całego sprzętu.

Najpopularniejsze są oczywiście systemy Canona i Nikona. Mają one tę ogromną zaletę, że są najbardziej rozbudowane, zapewniają więc największy wybór obiektywów oraz wszelkiego rodzaju akcesoriów, oferowanych również przez producentów niezależnych.

Nie znaczy to jednak, że Sony i Pentax nie są warci uwagi. O tym pierwszym wiele, niestety, nie wiem, ten drugi jednak znany jest z dwóch przynajmniej zalet. Po pierwsze, jego tańsze aparaty mają często cechy znacznie droższych korpusów konkurencji. Pentax K-50 ma uszczelniony korpus, obudowę ze stopu magnezu i wizjer z pokryciem 100% kadru, a kosztuje nawet mniej niż pobawione tych zalet puszki konkurencji z podobnej półki.

Po drugie, aparaty Pentaksa posiadają stabilizację obrazu wbudowaną w korpus, podczas gdy w przypadku Canona i Nikona jest ona dodatkiem do niektórych tylko obiektywów i trzeba za nią słono dopłacać przy zakupie każdego z nich. To spora zaleta. Na dodatek lustrzanki tego producenta najlepiej współpracują ze starymi obiektywami analogowymi, które cechują się dobrą jakością w śmiesznie niskich cenach. Ich dużą wadą jest brak autofocusa, ale częściowo zastępuje go potwierdzenie ostrości przy jej manualnym ustawianiu.

Na szklanym stole w dwóch rzędach stoi 11 analogowych obiektywów Pentaksa o różnych ogniskowych
Analogowe obiektywy Penaksa to dobra alternatywa dla droższych, cyfrowych szkieł (fot. Rafael Ojea Perez, CC BY-SA 2.0)

Czy to znaczy, że polecam Pentaksa? Na pewno nie odradzam. Sam jednak się na niego nie zdecydowałem i poszedłem na łatwiznę: wybierałem między Canonem i Nikonem.

Najpierw obiektywy

Swoją pierwszą lustrzankę kupowałem osiem lat temu i postawiłem wówczas na system Canona, przy którym pozostaję do dziś. Kierowałem się analizą dostępnych w danym systemie obiektywów w akceptowalnych dla mnie cenach, a dopiero po dokonaniu wyboru w tym zakresie dobrałem do nich korpus.

Każdemu doradzałbym to samo – zacząć od przeglądu obiektywów. I nie chodzi tylko o ten jeden lub dwa pierwsze, ale też o kilka następnych, by wiedzieć, czy w przyszłości uda nam się skompletować satysfakcjonujący zestaw.

Nie zdecydowałem się na obiektywy producentów niezależnych, takich jak Tamron, Sigma czy Tokina. Są wśród nich bardzo dobre konstrukcje, najwyżej trochę słabsze optycznie od konkurentów większych marek, ale wyraźnie tańsze. Niestety, często oznacza to mniejszą jakość wykonania czy słabszą współpracę z korpusem aparatu przy ustawianiu ostrości. Nie odradzam jednak takich szkieł, stanowią dobrą alternatywę przy ograniczeniach budżetowych.

Na czarnym tle obiektyw marki Sigma w pozycji leżącej, oparty na dekielku. Obok osłona przeciwsłoneczna (tzw. tulipan)
Wybór niezależnego producenta takiego jak Sigma może pozwolić na szybsze spełnienie marzeń o nowym typie obiektywu (fot. Ludosphère, CC BY-SA 2.0)

Dlaczego Canon?

Dlaczego wolałem Canona od Nikona? Przede wszystkim ze względu na przywoływany już w poprzedniej notce obiektyw EF-S 17-55 mm F/2.8 IS USM, czyli doskonały spacerowy zoom dla aparatów z matrycą APS-C. Oferuje on jakość optyczną konstrukcji profesjonalnych, dobre stałe światło i stabilizację obrazu. Jego odpowiednik w systemie największego konkurenta nie posiada tej ostatniej… i kosztuje dwa razy więcej.

Dodatkowo od razu przewidywałem, że będę chciał kupić obiektyw ultraszerokokątny oraz teleobiektyw. Tutaj w systemie Canona dostępne są bardzo dobre optycznie i relatywnie niedrogie 10-22 mm f/3.5-f/4.5 EF-S USM oraz 70-200 mm f/4.0L EF USM. Odpowiednik tego pierwszego od Nikona jest znowu droższy o ponad tysiąc złotych, a drugi w ogóle nie ma bezpośredniego rywala, skazani jesteśmy na dwukrotnie droższy (5 tys. zamiast 2,5 tys. za nowy egzemplarz) wariant ze stabilizacją (cenną, ale jakże kosztowną).

Ułożone w trójkąt górne części obudów trzech lustrzanek cyfrowych z widocznymi nazwami marek (Canon, Canon i Nikon)
Co tu wybrać? (Fot. mihimaru, CC BY-SA 2.0)

Obecnie posiadam wspomnianego szerokokątnego zooma 10-22 mm, a kiedy EF-S 17-55 mm został mi skradziony, zastąpiłem go EF 24-70 mm f/2.8L USM, zależało mi bowiem na dodatkowych milimetrach ogniskowej, których nie potrzebowałem już z kolei na szerokim końcu. EF 24-70 mm to najdroższy z obiektywów, jakimi robiłem zdjęcia, ale w swojej klasie i tak jest niedrogi, jest to bowiem dość stara konstrukcja. Odpowiedniki Nikona znów są dużo droższe, choć nowsze.

Do obiektywów dokupiłem używanego Canona 40d, czyli dziesięcioletni już dziś model z tzw. średniej półki, dla „zaawansowanych amatorów”. Dobrze leży w mojej dłoni, jest bardzo wygodny w obsłudze i posiada wszystko, czego trzeba do szczęścia takiemu amatorowi, jak ja. Jakość zdjęć możecie sprawdzić w mojej galerii.

Przykładowe zestawy

Na koniec kilka obiecanych propozycji gotowych zestawów. Wszystkie w systemie Canona, ten bowiem znam najlepiej i bałbym się polecać coś konkretnego od Nikona czy Pentaksa. Do każdego z nich trzeba oczywiście doliczyć przynajmniej jedną kartę pamięci (choć czasem trafi się w komplecie z używanym aparatem) i torbę fotograficzną. Polecam także kupić dodatkowy, zapasowy akumulator – z wyczerpaną baterią nie da się zrobić żadnego zdjęcia. ;)

Wszystkie poniższe zestawy mają w składzie korpusy ze średniej półki, większe i cięższe niż modele dla teoretycznie mniej zaawansowanych. Jeśli ograniczenie wagi jest dla Ciebie priorytetem, wybierz zamiast tego np. Canona 700d lub 750d.

Dziewczynka ubrana w sweterek w kolorowe paski, z opaską na głowie, trzyma przy oku lustrzankę cyfrową
Niezależnie od sprzętu to fotografka robi zdjęcia (fot. Simon Law, CC BY-SA 2.0)

Najtańszy zestaw na start

Canon 40d (używany) + Canon EF 50 mm f/1.8 II (nowy, od niedawna w sprzedaży) = ok. 1000–1400 zł.

Trochę droższy będzie Canon 50d, a pozwoli też poczynić pierwsze kroki w kręceniu filmów. Dużym minusem zaproponowanego obiektywu jest jego jakość wykonania, więc jeśli tylko budżet pozwala, warto wybrać dwa razy droższy (używany) model EF 50mm f/1.4 USM. Zamiast szkła o ogniskowej 50 mm warto rozważyć Canon EF 28 mm f/2.8 IS USM, który nie za bardzo sprawdzi się przy portretach, ale mimo wszystko będzie trochę bardziej uniwersalny, bliższy obiektywom standardowym z dawnych aparatów analogowych i dzisiejszych pełnoklatkowych lustrzanek cyfrowych.

Uniwersalność w rozsądnej cenie

Canon 50d + Canon EF-S 17-55 mm f/2.8 IS USM (oba używane) = ok. 3500 zł.

Jeśli budżet na to pozwoli, można oczywiście postawić na nowszego Canona (60d lub 70d). Alternatywnym spacerowym zoomem może być wspominany również EF 24-70 mm 2.8 L USM, który wyróżnia się solidniejszą konstrukcją i sprawdzi się lepiej przy fotografii portretowej, ale jest pozbawiony stabilizacji i brakuje mu szerokiego kąta.

Uniwersalność stałoogniskowa

Canon 50d + Canon EF 28 mm f/2.8 IS USM + Canon EF 50mm f/1.4 USM + Canon EF 85 mm f/1.8 USM (wszystko używane) = 4100

Kiedy wybierałem dla siebie sprzęt, obawiałem się obiektywów stałoogniskowych – myślałem, że będą mnie za bardzo ograniczać. Zmieniłem zdanie, kiedy obfotografowałem prawie całą imprezę rodzinną za pomocą pożyczonej „pięćdziesiątki”. Kadrowanie jest trochę utrudnione, ale cena, waga, jakość optyczna i jasność dobrze to rekompensują. W tym zestawie będzie nieco brakowało szerokiego kąta, ale w zamian otrzymujemy świetne szkło portretowe (85 mm).

W lewej części widoczny na dalszym planie poszarpany, ostry szczyt góry czy wzniesienia na tle błękitnego nieba. Na pierwszym planie skalne podłoże pokryte mchem oraz mężczyzna w pozycji kucającej, trzymający przy oku aparat fotograficzny z obiektywem wycelowanym w stronę wspomnianego szczytu
Wybrałeś lustrzankę? Ruszaj na poszukiwanie tematów! :) (fot. Danel Solabarrieta, CC BY-SA 2.0)

Amatorski full wypas

Canon 70d + Canon 10-22 mm f/3.5-f/4.5 EF-S USM + Canon EF 28-70 mm f/2.8 L USM +70-200 mm f/4.0L EF USM (wszystko używane) = ok. 9200 zł (uhh).

Ten zestaw gwarantuje, że będziecie gotowi na prawie każdą okazję – jeśli tylko nie zabraknie światła. Jak jednak widać, taka uniwersalność kosztuje bardzo dużo. Cenę zestawu można nieco obniżyć, wybierając starsze body lub EF-S 17-55 mm (stabilizacja!) zamiast EF 28-70 mm, ale i całość i tak będzie stanowiła duży wydatek. Najdroższy jest tu obiektyw najbardziej potrzebny (spacerowy zoom), ale rezygnacja z teleobiektywu to oszczędność ok. dwóch tysięcy zł. Wybór należy do Ciebie.

***

No i to już wszystko. Mam nadzieję, że cała ta moja gadanina do czegoś Ci się przydała. Na koniec przypomnę jeszcze raz: to człowiek robi zdjęcia i każda lustrzanka oferuje ogromne możliwości. Nie myśl za dużo o parametrach technicznych, ale szukaj tematów do uwiecznienia i ciesz się fotografowaniem. :)

Roman Sidorski

Zawsze lubiłem pisać i dowiadywać się czegoś nowego o świecie. Wg rodziców bawiłem się w pisanie felietonów jeszcze zanim nauczyłem się składać litery w słowa (i zanim dowiedziałem się, co to jest felieton). Ten blog jest efektem syzyfowych prób zaspokojenia mojej ciekawości, prokrastynacji za pomocą coraz to nowych hobby oraz potrzeby spisywania myśli kłębiących mi się w głowie.

div#stuning-header .dfd-stuning-header-bg-container {background-image: url(http://sidorski.pl/wp-content/uploads/2017/09/adult-1867699_1920.jpg);background-size: cover;background-position: center center;background-attachment: initial;background-repeat: no-repeat;}#stuning-header div.page-title-inner {min-height: 650px;}
Inline
Inline

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji.

Aby zapewnić najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję", zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij